1 2018-08-15 17:38:55

Temat: Nerwica czy refluks

Cześć
Napisałam tutaj bo lekarze jak do tej pory rozkładają ręce, a do kolejnych badań muszę czekać kilka miesięcy. A więc od prawie miesiąca męczą mnie różne objawy ze strony przewodu pokarmowego. Zaczęło się w ten sposób, że rano obudziłam się z silnym bólem brzucha, do którego doszła biegunka i puste wymioty (za którymś odruchem poczułam kwaśna wydzieline). Trwało to 2-3 godziny, po czym przez 4 dni było wszystko w porządku. 5 dnia też wcześnie rano była powtórka, z tą różnicą ze zwymiotowałam naprawdę. Od tamtego dnia przez przez tydzień było mi dzień w dzień niedobrze, ale bez wymiotow czy bólu brzucha. Po tygodniu poszłam do lekarza rodzinnego, który przepisał hydroxyzyne oraz coś osłonowego na żołądek i skierował mnie na badania krwi i usg jamy brzusznej. Morfologia wykazała lekko zawyżone OB i bałagan w leukocytach (część wyszła za niska a część za wysoka), lekarz stwierdził jednak,że są to za małe odchylenia żeby się tym przejmować. W usg wyszła niewielka ilość płynu, również za mała żeby miało to na coś wpływ. Po lekach od rodzinnego zmieniło się tyle ze mdliło mnie tylko kilka godzin po obudzeniu i potem jak kladłam się spać. Za to pojawiły się bóle brzucha po każdym posiłku, jednorazowe poranne biegunki, bardzo częste odbijanie powietrzem, dużo rzadziej kwaśna treścią, delikatne kłucie w piersiach (bardziej pod), zwiększone wydzielanie śliny i od jakichś 3 dni duszności. Nie tak silne że boję się ze się na przykład zaraz udusze, ale od czasu do czasu muszę wziąć głębszy oddech. Dodatkowo przy połykaniu śliny czuję jakby przez przelyk i dalej spadało mi coś ciężkiego. Rok temu również miałam problemy z bólem brzucha po jedzeniu plus zaraz po zjedzeniu musiałam iść się wyproznic. Trwało to około miesiąca, neurolog u którego byłam z innych powodów skierował mnie do szpitala bo zaniepokoila go moja niedowaga (przez około pół roku schudłam 7 kg mimo że cały czas jadłam normalnie) i tam miałam zrobioną gastroskopie. Wykazała ona guzek pod jelitem, gastrolog stwierdził że to trzustka ektopowa, ale badanie histopatologiczne nie wykazało powiązania z trzustka. Mam to więc zapisane jako "guzek niewiadomego pochodzenia". Nie wycieli go bo podobno nie stanowi dla mnie żadnego zagrożenia. Gastrolog przy wypisywaniu mnie ze szpitala powiedział, że jeśli moje bóle brzucha nie miną to żebym poszła do psychiatry bo to na pewno nerwica. Minęło samo i zaczęłam tyć więc odpuscilam psychiatrę i innych lekarzy. Przez ten prawie rok (w szpitalu byłam w październiku) wszystko było w porządku i teraz zaczęło mi się to wszystko. Wczoraj byłam u innego gastrologa który po zobaczeniu wyniku gastroskopii i wywiadzie ze mną stwierdził że nie ma pojęcia co to jest i jest prawie na 100 % pewny że potrzebny będzie psychiatra. Żeby jednak było na pewno to dal skierowanie na rezonans jelit który mam mieć za około 2 miesiące.
Chciałam się więc spytać czy moje obecne objawy nie przypominają refluksu? I czy gastroskopia mogła tego wtedy nie wykazać? Czy rzeczywiście mam nerwicę i potrzebny będzie psychiatra? Mam 19 lat więc chciałabym wyzdrowiec jak najszybciej.