1 2018-03-31 16:36:36

Temat: Ból nóg

Dzień dobry. Mam nadzieję, że mi pomożecie, bo już nie mam siły a czas mnie goni, bo w lipcu muszę być okazem zdrowia. Od wakacji mam problem z nogami. Trudno jest to opisać, po prostu mnie bolą. Czuje jakbym miała wiecznie zmęczone nogi, jakbym przebiegła maraton. Wieczorem kładę się spać jakbym przeszła nie wiadomo ile kilometrów a rano budzę się i jest to samo. A im więcej chodzę tym gorzej. Jeśli siedzę w domu, nigdzie nie wychodzę a nawet jeśli są to niewielkie dystanse to ich nie czuje, albo niewiele. Z kolei im dłużej chodzę tym ból się nasila i promieniuje mi jakby do kolan, nie wiem, wtedy nie jestem w stanie iść. Muszę stanąć, albo usiąść i wtedy jest trochę lepiej. Przejdę kawałek i znowu to samo. A ja nigdy nie miałam problemu z nogami, dużo chodziłam, biegałam, chodziłam na zumbę. W tej chwili nie robię nic, i ograniczyłam chodzenie do minimum. Nogi nie puchną.

Problem zaczął się ok. 8 miesięcy temu, kiedy wróciłam z zagranicy gdzie pracowałam przy zbiorach. Byłam tam miesiąc, praca stojąca, więc nogi dawały o sobie znać, ale tak normalnie. Po powrocie ból nóg pojawiał się co jakiś czas, raz mnie zaczęły boleć w schronisku jak byłam na spacerze z psami, że nie umiałam wrócić, drugi raz gdy wracałam do domu. W tamtym okresie brałam antykoncepcję – Nuvaring a potem zmieniłam, bo było podejrzenie, że to przez nie mnie bolą nogi, na Vibin, które i tak ostatecznie odstawiłam. Również w tym czasie zaczęła mnie boleć szczęka przez ósemkę i przestałam jeść ryby, bo byłam i jestem diecie wegetariańskiej, tylko wcześniej jadłam ryby. A wegetarianką jestem od ponad 3 lat, może 4. Moment w którym nogi zaczęłam czuć codziennie, zaczęły mnie boleć non stop to okolice grudnia. Chodziłam wtedy na jogę, przestałam i się pojawił codzienny ból, który jest do teraz. I dodatkowo ok. miesiąc temu pojawił mi się zakwas na prawej ręce po wysiłku, że miałam problem z podniesieniem jej do góry i od tamtej pory dalej do końca nie jest dobrze. 

Pierwsze badania jakie miałam to była morfologia, która wyszła ok i lekarz rodzinny przypuszczał, że być może jest to chromanie przestankowe. Ortopedo-chirurg stwierdził, że być może jest to wina antykoncepcji i podejrzewał zakrzepy. Badanie Dopplera żył i tętnic nic nie wniosły, wszystko piękne i drożne. Lekarz, który robił mi Dopplera tętnic powiedział, że to być może ból nóg jest od kręgosłupa, że na jakiś nerw coś uciska albo awitaminoza więc zrobiłam zdjęcie rtg odcinka L-S z którego wyszło, że mam pogłębioną lordozę, ale mam ją od dawna, tylko ze się pogłębia. Z racji tego, że nie jem mięsa, a ostatnio jem więcej posiłków wegańskich niż wegetariańskich zrobiłam badania krwi pod kontem wegetarianizmu, białko, witamina B12, witamina D itp. I wyszło ok., chyba. 15 kwietnia mam rezonans magnetyczny odcinka L-S.  I nie wiem co robić dalej, pomocy.. Ratujcie.