1 2012-10-23 19:03:34

Temat: Schizofrenia

Niby tak dużo się na ten temat mówi, a jednak kiedy okazało się, że moja siostra zachorowała na schizofrenię, okazałam się bezradna. Bo czymże jest schizofrenia? To zaburzenie psychiczne zaliczane do grupy psychoz endogennych, wiąże się z upośledzeniem percepcji, myślenia i emocji oraz zaburzeń poznawczych. U pacjenta obserwuje się także szereg innych objawów, w tym zaburzenia pamięci, zdolności do wyrażania i przeżywania uczuć.

Według ICD-10 ,,Zaburzenia schizofreniczne cechują się w ogólności podstawowymi i charakterystycznymi zakłóceniami myślenia i spostrzegania oraz niedostosowanym i spłyconym afektem. Jasna świadomość i sprawność intelektu są zwykle zachowane, choć z czasem mogą powstawać pewne deficyty poznawcze. Najważniejsze objawy psychopatologiczne obejmują: echo myśli, nasyłanie oraz zabieranie myśli, rozgłaśnianie (odsłonięcie) myśli, spostrzeżenia urojeniowe oraz urojenia oddziaływania wpływu i owładnięcia, głosy omamowe komentujące lub dyskutujące o pacjencie w trzeciej osobie, zaburzenia myślenia i objawy negatywne.
Przebieg schizofrenii może być albo ciągły, albo epizodyczny, z postępującym lub stabilnym deficytem, lub też może być to jeden lub więcej epizodów z pełną lub częściową remisją..."

U mojej siostry schizofrenia przyjmuje charakter epizodyczny, nauczyliśmy się więc rozpoznawać pierwsze jej symptomy, pozwalające z dużym prawdopodobieństwem określić zbliżający się atak. Niemniej żyjemy w ciągłym stresie obserwując i zastanawiając się kiedy ,,to" znowu nastąpi. Siostra jest pod moją opieką i to na mojej osobie ciąży reagowanie w porę.

Czy macie w swoim otoczeniu schizofreników lub sami borykacie się z tą chorobą? Jak sobie z tym dajecie radę? Niech ten wątek stanowi swoistą grupę wsparcia, bo mi naprawdę czasem brakuje już sił...

2 2012-10-29 11:00:11

Odp: Schizofrenia

Wiem coś o tej chorobie bo moja mama ma schizofrenię od 10 lat. Nie raz przeszłam z nią piekło. Nie chciała brać tabletek, więc zaczęłam chować je do jedzenia. Nie trwało to długo, a zorientowała się i zrobiła straszną awanturę. Zwymyślała mnie, po prostu obrzuciła błotem-własna matka. Wrzeszczałą, że co ja sobie myślę, traktuję ją jak wariatkę, że to ja jestem chora a ona zdrowa, mam nie po kolei w głowie, że jestem wyrodną córką i żałuje że mnie urodziła. Było tego więcej, ale nie będę wszystkiego wymieniac. Aż się wtedy popłakałam, chociaż wiem, że to choroba i trzeba to zaakceptowac. Jest to bardzo trudne psychicznie, wieczny stres, nerwy, ale wiem, ze jak będe i ja krzyczeć, to do niczego nie dojdziemy. Właściwie to i tak jestem spokojną osobą, mimo, że czasem rozsadza mnie od środka to wiem, że nie mogę się na niej wyżywać. Przez czas choroby był już kilka razy w szpitalu, bo było z nią naprawdę źle. Tam się trochę polepszało, a po powrocie do domu znowu wszystko wracało. Czasami już nie mam siły.. Dobrze, że mam duże rodzeństwo i zmieniamy się w opiece nad mamą. sama bym z nią nie wytrzymała dzień w dzień. Wszystkim, którzy mają do czynienia ze schizofrenią szczerze współczuję, ale życzę także dużo wytrwałości.